poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt

Ahoj!


 Pomimo tego, że to moje początki z blogowaniem i że zdaje sobie sprawę z tego, że sporo muszę się jeszcze nauczyć, życzę sobie samych sukcesów na tle  blogowania :D


A Wam moi Drodzy, chciałabym złożyć Najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Samych świetlistych dni. Radosnych  myśli, realizacji planów, marzeń. Satysfakcji płynącej z każdego Waszego czynu. Upragnionych prezentów pod choinką, a także  przeszczęśliwego Nowego Roku 2013, oby nie był pechowy, ażeby przyniósł Wam  same dobrodziejstwa,  dużo miłości i mnóstwa miłych niespodzianek. 


Tego wszystkiego i jeszcze więcej życzy Ulis :*



środa, 19 grudnia 2012

Kobo- 205 Golden Rose

Ahoj!

Ciągle jestem niedysponowana, jak nie gorączka to ból gardła,byle do świąt wyzdrowieć,a  właściwie do soboty, czeka mnie ponad 10 h podróż do domu. Pomimo choróbska postanowiłam  skreślić kilka zdań.







Wcześniejszy post obfitował w zakupy, tu będzie podobnie.  Pokaże Wam cień, który kupiłam w Naturze. Promocja na kosmetyki marki KOBO trwa do końca grudnia więc jeżeli jest coś co chciałybyście mieć to macie jeszcze trochę czasu. Ja skusiłam się na cień za około 7,90 zł.


Mowa o cieniu Golden Rose 205. Cień niepozorny, ale jednak zachwyca. W kolorze mocnego różu opalizuje w złoto. Pięknie się mieni.

No i oczywiście zdjęcia nie oddają urokliwości tego koloru.


Jak już będę miała więcej sił i lepszą zdrowotność napiszę coś więcej.

Jak tam u Was? Śniegowo, czy raczej deszczowo?

Pozdrawiam Ulis :*

poniedziałek, 17 grudnia 2012

zakupowy szał

Ahoj!

I znowu nastał ten czas, że wszystko się kończy. Tym razem bardziej pielęgnacja niż kolorówka, ale i z tej wpadł jeden cień. Z listą zakupów wstrzymałam się, bo dopiero wczoraj dostałam swój długo wyczekiwany krem. Aha warto wspomnieć, że wszystkie te rzeczy zostały kupione przeze mnie w jakichś tam odstępach czasowych, nie kupowałam wszystkiego naraz, ale bardzo się z tego cieszę.



Przejdźmy więc do konkretów.

1. Odświeżający krem nawilżający na dzień NIVEA. Skuszona promocją z Rossmanna, niespełna 10 zł za 50 ml-- napiszcie mi, czy używałyście. Kupiłam w ciemno, nie wiem, czy dobrze uczyniłam.

2.Krem kuracja do rąk Lirene - na zimę zdecydowałam się na coś lepszego i intensywniej nawilżającego,  100ml  cena około 7 zł

3.Szampon wygładzający ISANA- słyszałam, że odżywka do włosów tego typu była cudowna, niestety nie znalazłam jej na sklepowych półkach, podobno ją wycofali, 400 ml za  około 5 zł- zaczynam powolne testowanie produktów ISANA



4. Żel pod prysznic żurawina i biała herbata ISANA-  300ml około 5 zł

5. Odżywka do włosów wzmacniająca Joanna ( z apteczki babuni)-  300g, niestety nie pamiętam ceny, chyba coś około 6 zł

6. Masło do ciała Perfecta- w domu zobaczyłam, że jest antycellulitowe :D-  225ml za 9 zł- promocja w Rossmannie

7. Hydrolat z róży damascena z Biochemii Urody, niestety na stronie, z której zawsze zamawiałam tego typu kosmetyki, ciągle jest niedostępny. żal.  200 ml za około 16 zł

8. Pędzelek do ust. 6 zł ( Natura)

9. Cień do powiek Sensique - 3 zł promocja w Naturze

10.  La Roche- Posay  effaclar duo, krem do twarzy -słyszałam wiele pozytywnych, ale i negatywnych opinii na temat tego kremu, zaryzykowałam . 40 ml cena 28, 60 ( tu cenę znam dokładnie, bo na krem czekałam)

11. Gąbki do demakijażu- 2 sztuki około 4 zł. Ja będę używać ich do zmywania maseczek.


Tyle z moich zakupów, mam nadzieję, że starczą na dłuugo.  Używałyście czegoś, jakie jest Wasze zdanie? Pierniki upieczone ? Ja piekłam nawet dwa razy ;}


Pozdrawiam

Ulis :*

środa, 12 grudnia 2012

Avon naturals - odżywczy krem do twarzy Mleko i Miód

Ahoj !


Dziś ponownie zanudzę Was recenzją, tym razem produktu Avonowskiego. Mam tu na myśli krem do twarzy, bez zbędnych wstępów, przejdźmy do charakterystyki producenta, której nie ma. Napisane jest natomiast " stosować według potrzeb".


75ml zamknięte w malutkim pudełeczku. Kosmetyk jak dla mnie ma przepiękny zapach i to niewątpliwie jego atut. Konsystencja jest "aksamitna" bardzo delikatna, lekko wodnista. Krem używam rano i wieczorem. Szybko się wchłania, pozostawia skórę gładką i miękką. Nie zauważyłam, ażeby jakoś szczególnie odżywiał skórę,  wyskoczyło mi kilka nieprzyjemności przy okazji jego użytkowania.
Moja siostra natomiast go sobie chwali. Widzicie więc, że recenzja jest sprawą subiektywną i coś co nie podpasowało mi może być zbawieniem dla kogoś innego i na odwrót, ale to tylko tak na marginesie i każda zapewne jest tego świadoma.


Kosmetyk dostałam ponad miesiąc temu od siostry, używam go codziennie. W momencie kiedy  skończył mi się balsam do ciała, zaczęłam stosować go również na resztę ciała, nie zauważyłam, ażeby jakoś szczególnie nawilżał.

Reasumując ( nie mam pojęcia ile kosztował), jak dla mnie zwykły kremik o przepięknym zapachu. Nie kupię. Nie wiem jak reszta tej serii, ale krem mnie szczególnie nie przekonuje.

Pozdrawiam
Ulis :*

wtorek, 11 grudnia 2012

Isana- krem do rąk kwiat pomarańczy

Ahoj!

Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją. Tym razem nie czego innego, a  kremu do rąk. Jestem pewna, że jest on Wam dobrze znany jeśli nie z własnego doświadczenia, to z wpisów innych blogerek.

Warto na samym początku podkreślić, że od zawsze podchodziłam sceptycznie do marki Isana, nie wiem dlaczego. Zapewne sądziłam, że za tak niewielkie pieniądze nie można otrzymać czegoś dobrego. Tym bardziej, że Isana jest firmą dostępną jedynie w Rossmannie i są to produkty robione specjalnie do tego sklepu. Nie potrzebne te uprzedzenia. Uczę się, że nie wszystko co produkowane dla konkretnego sklepu jest złe.

Zdaniem producenta jest to krem:
o świeżym zapachu pomarańczy i kwiatu pomarańczy został opracowany specjalnie do pielęgnacji suchej skóry dłoni. Bogata formuła pielęgnująca  z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną intensywnie rozpieszcza dłonie. Dopełnieniem kompozycji pielęgnującej jest wysokowartościowy olej z pestek moreli. Krem do rąk łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze klejącej się warstewki bez olejów mineralnych, bez silikonów, bez parabenów.

Moje zdanie :

Krem do rąk Isana o zapachu kwiatu pomarańczy może nie  powala niczym wspaniałym, ale  na moje potrzeby jest wystarczający. Kupiłam go za 3, 45 zł w promocji w Rossmanie. 100ml więc w sumie taka tradycyjna pojemność. Zapach- jak dla mnie piękny, nie drażni mnie, a wręcz zachęca do korzystania z produktu. Krem ma konsystencje  dość rzadką,  ale na tyle gęstą, że relatywnie szybko się wchłania. Co mnie drażni, a czego nie lubię w tego typu kosmetykach to to, że pozostawia na dłoniach taką powłoczkę, która przy okazji mycia dłoni spływa i konieczna jest kolejna aplikacja produktu. Jeśli  chodzi o wydajność, to posiadam go około 3 tyg i przy dość częstym używaniu, jest już na wykończeniu. Mimo wszytko sprawia , że skóra jest miękka i gładka- aż chce się dotykać :D



Podsumowując, tani, dość duży krem, szybko wchłaniający się, ale pozostawiający film na dłoniach,średnio wydajny z ciekawym zapachem. Zachęcam do kupna- nie krzywdzi, pozostawia gładką skórę dłoni.

Używałyście ? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Pozdrawiam
Ulis :*

niedziela, 9 grudnia 2012

Coraz bliżej święta..

Ahoj!

Śmiejcie się, ale w tym roku aura świąteczna dopadła mnie wyjątkowo wcześnie i w dodatku bardzo intensywnie. Zaczęłam się nawet zastanawiać dlatego tak się dzieje i doszłam do wniosku, że to chyba ze szczęścia jakie mnie wypełnia, jednym z powodów tego szczęścia jest spędzanie świąt Bożego Narodzenia w moim rodzinnym domu, w zeszłym roku niestety, albo i stety nie mogłam być w domku, w tym roku to nadrabiam. 


Do takiego stopnia mnie chwyciło, że postanowiłam już przystroić swoją choinkę. Uwielbiam blask światełek.  W większe ozdoby się nie bawię, nie rozdrabniam się, nie mieszkam sama, a niektórym być może by to nie odpowiadało, nie wiem, nie ryzykuje, nie pytam :)





W ogóle te kilka pierwszych dni grudnia minęło mi tak błyskawicznie, że gotowa była bym powtarzać, że ciągle mamy pierwszy grudnia, żyję jednak w błędzie,  wyjazd do domu zbliża się nieubłaganie, a tu jeszcze tyle przygotowań mnie czeka. Uwielbiam spędzać święta na mazurach, zwłaszcza kiedy jest śnieg, nic mi nie zastąpi tamtejszych widoków, które są tak piękne, że aż sama nie wierzę, że tam mieszkam. 


A mój sąsiad z naprzeciwka chyba przesadził w tym roku z centrum dowodzenia :D


Jak jest z tym u Was, czujecie już święta? nie możecie doczekać się tej całej otoczki , ubierania choinki, przygotowań?

p.s. nie byłabym sobą, gdybym nie rzuciła czegoś muzycznego, zdecydowanie nie w temacie, ale te światełka..och i ach 

Pozdrawiam 
Ulis :*

czwartek, 6 grudnia 2012

Rival de Loop- Getonter Augen- Roller

Ahoj!


 Dziś przedstawiam Wam produkt, który okazał się hmm złym wyborem. A mowa tu o Rollonie z Rival.


Opis producenta :



Kofeinowy roll - on pod oczy z korektorem. Produkt wygładza i rozświetla skórę wokół oczy a dodany korektor maskuje cienie i obrzęki. 



Skład: Aqua, Sesamum seed oil, Glycerin, Ethylhexyl Isonanoate, Simmondsia chinensis seed oill, Methyl glucose sesquisterate, talc, tocopheryl acetate, aloe barbadensis leaf juice, Phenoxyethanol, Butylene glycol, Panthenol, Aesculus hippocastanum seed extract, Magnesium aluminum silicate, Xantum gum, Potassium sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric acid, Caffeine, Magnesium aspirate, Zinc gluconate, Lecithin, Ascorbit palmitate, Glyceryl stearate, Pantolactone, Glyceryl oleate, Copper gluconate, Sodium benzoate, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891.



   I co by tu na jego temat powiedzieć? Na pewno to, że  ani nie rozświetla, ani nie maskuje cieni.  15 ml produktu dla którego trzeba znaleźć inne zastosowanie, ponieważ  zapewnienia producenta  pozostają zapewnieniami. 


     Kupiłam go na początku wakacji, po promocyjnej cenie 7 zł - chciałam czegoś co nawilży okolice oczu, zakryje cienie. Kosmetyk ma konsystencję lekkiego mleczka w kolorze jasnego podkładu. Produkt rzeczywiście chłodzi, ale tylko przy nałożeniu , a to za sprawą  metalowej kulki, która rozprowadza produkt. Kosmetyk  nie wydobywa się równomiernie, po samym  wydobyciu go z opakowania produkt należy jeszcze  dobrze wklepać w skórę, bez tego ani rusz.  Co więcej ten niewypał należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy, czyli musiałabym wyrzucić prawie całą buteleczkę.  Póki co  jedynym zastosowaniem jakie znalazłam jest to, że idealnie sprawdza się jako baza pod cienie do powiek i chyba do tego mogę ten rollon polecić.  Tyle z jego zalet. Nie kupię tego produktu ponownie choćby był i za 3 zł.



Używałyście go, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?



Pozdrawiam 


Ulis :*

wtorek, 4 grudnia 2012

zakupy, zakupami

Ahoj!

Jak Wam mijają pierwsze dni grudnia ? Ja cieszę się z tego, że spadł śnieg dzięki temu nie widać aż nad to szarych ulic.  Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze słońca :) A co najważniejsze, póki co nie doskwierają nam mrozy więc można swobodnie spacerować, ja  dziś skorzystałam z tego, że mróz nie szczypie mocno w buzię i udałam się na małe zakupy, którymi chcę się z Wami podzielić.
Warto wspomnieć, że większość z tych rzeczy kupiłam ponieważ sprawdziły się u innych blogerek, pozostałe kupiłam, bo akurat "potrzebowałam" . Mam tu też rzeczy, które kupiłam już jakiś czas temu, rzeczy które służą mi już od  tygodnia, a może nawet dwóch.


1.Oczyszczający płyn micelarny Eveline-  kupiłam go już jakiś czas temu i póki co jestem bardzo zadowolona. Dokładnie zmywa tusz do rzęs, a to u mnie podstawa. Kosztował chyba coś około 10 zł- z czystym sumieniem polecam.


2. Vichy Normaderm żel głęboko oczyszczający- uwielbiam ten produkt, kupiłam go jakiś czas temu  w promocji 400 ml w cenie 200 ml za około 32, 80zł i jestem bardzo zadowolona, używam go wspólnie z  moją Miłostką, żel jest dla niego wybawieniem, ponieważ  jego buzia nie jest już tak tłusta.

3.  Serum drenujące Ziaja-  reduktor cellulitu ( patrz bo uwierzę)- postanowiłam jednak kupić taki kosmetyk,  koszt to około 15 zł za  150 ml więc trochę drogo, będę go stosować na uda i pośladki, na resztę ciała zrobię swoje masło i będzie dobrze.  Ktoś powiedział, że przy ćwiczeniach i dobrej diecie ten  kosmetyk   działa- mam zamiar to sprawdzić.

4. Lirene antycellulitowy peeling myjący - do kompletu do serum z ziaji- koszt to 12 zł,  zaczynam ścieranie.

5.Odżywka do paznokci 8w 1 Eveline- cena 10, 50 zł kupiłam bo czytałam sporo pochlebnych opinii, zdaje sobie sprawę, ze i tych negatywnych jest dużo, mam jednak nadzieję, że produkt pomoże mi z moim mega rozdwajającymi się paznokciami. Dziś zaczynam kurację

6. Pomadka Wibo  nr 03, skusiłam się na kolejny odcień, promocja w rossmann, cena 6 zł.  Bardzo, bardzo podoba mi się ten kolor

7. Skośny pędzelek z essence- kupiłam jakiś czas temu,  wstyd, ale jeszcze takiego nie miałam

8 i 9 . Konturówka do ust Lovely oraz kredka do powiek Wibo - ja jednak kupiłam ją z myślą o  konturowaniu ust, ponieważ takiego odcienia szukałam.  wyszperane na promocji w rossmannie


10. Lakier do paznokci Miss Sporty nr 470- piękny morski kolor. - kupiony jeszcze na promocji w Rossmannie


Tyle mi się tego uzbierało.  Posiadacie coś z tej listy? Przymierzacie się do kupna któregoś?


Pozdrawiam Ulis :*

niedziela, 2 grudnia 2012

Najulubieńsi Listopada miesiąca

Ahoj!

Listopad dobiegł końca, fakt, faktem minął tak szybko, że nie jestem w stanie powiedzieć, czy zdarzyło się coś interesującego. W ogóle ten rok mija mi bardzo szybko, ale nie o tym, nie o tym.  Po  tytule można wnioskować, że przedstawię Wam kilka moich ukochanych produktów tego miesiąca,   kosmetyków ( i nie tylko), które używałam najczęściej, albo zwyczajnie tak bardzo mi podpasowały, że nie wyobrażałabym sobie  dnia bez użycia danego produktu.

Na pierwszym miejscu jest mój ukochany Hydrolat różany. Ja wiem, ze już Was nim zamęczam, ale  tak ładnie wygładza i nawilża moją cerę, że po prostu nie jestem w stanie go nie lubić, jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej zapraszam tutaj:)



Kolejnym ulubieńcem jest szminka Remmel nr 077 ASIA, jeśli już "ubierałam" się w pełny makijaż to zdecydowanie najczęściej używałam tej pomadki. W ogóle bardzo lubię szminki Remmel, nawilżają, długo się utrzymują dodatkowo pięknie pachną.



W tym miesiącu jeśli już się malowałam to z reguły wybierałam Cień firmy Avon, nie powiem Wam jaki to kolor, ponieważ  jest już tak stary, że wszystko się starło, kolor na powiekach wygląda obłędnie sprawdza się do makijaży dziennych, wieczorowych jaki wyjściowych.

Tabletki Wyciąg ze skrzypu polnego - w listopadzie straszliwie zaczęły wypadać mi włosy, moja Miłostka podrzuciła mi tabletki i jestem mu za to bardzo wdzięczna, włosy przestały prawie całkowicie wypadać. Uwielbiam te tabletki i z całego serca polecam jeśli ktoś ma problemy z wypadaniem. A do tego tego poprawia kondycje  paznokci  ; D  z którymi również mam problem.

 Zalotka Inglot- chyba nie muszę mówić dlaczego zalotka jest moim ulubieńcem, mam proste rzęsy, a dzięki zalotce mam ładniejsze oczy :D

Zdecydowanie moim niekosmetycznym ulubieńcem tego miesiąca jest płyta Julii Marcel- June , którą ciągle słucham i słucham. Polecam ją szczerze, a tu jeden z utworów, ażby Was zachęcić do słuchania jej utworów, bo warto.


I tym optymistycznym akcentem kończę swoich ulubieńców.
Niewielu tych moich ulubieńców, ale  rzeczywiście to rzeczy, które towarzyszyły mi intensywnie w tym miesiącu.
p.s. przepraszam za jakość zdjęć, ale aparat od jakiegoś czasu nie chce ze mną współpracować.

Pozdrawiam Ulis :*

sobota, 1 grudnia 2012

Sweet Secret- Farmona

Ahoj!


Dziś przedstawiam Wam dwa produkty, które otrzymałam od siostry nieco ponad miesiąc  temu z okazji moich urodzin :).  Jest to zestaw : Balsam do ciała oraz Peeling  z serii Sweet Secret - śródziemnomorska bombonierka Słodkie trufle i migdały.



Możecie się śmiać, ale to moje pierwsze kosmetyki z Fermony.  Zacznę od balsamu.







Migdałowy balsam do ciała -pojemność 225ml cena jest mi nieznana.  Szczerze nie mam pojęcia na ile standardowo wystarcza balsam przy codziennym użytkowaniu, ale te 225 ml  zapewne niedługo mi się skończy. Produkt w wygodnym opakowaniu, szata graficzna- mnóstwo trufli, czyli coś dla fanów słodyczy   ( dla mnie), ale do rzeczy. Lekka kremowa konsystencja, szybko się wchłania, irytują mnie te czarne drobinki w środku które trzeba wmasowywać trochę dłużej, ażeby znikły, jeśli tego nie zrobisz masz czarne kropki na ciele. Średnio nawilża, po  posmarowaniu się nim wieczorem, rano miałam już suchą skórę. Niemniej kilka godzin po posmarowaniu skóra nadal jest miękka i gładka.  Zapach- słodki, pachnie jak makowiec na święta, jeśli ktoś nie lubi słodkich zapachów to kosmetyk nie jest dla niego, według mnie  aromat idealnie wpasowuje się w taką porę roku,  całe szczęście nie utrzymuje się długo na skórze, bo chyba byłoby mi niedobrze.  Produkt średni,  nie kupię go. Jednak doceniam gest siostry, bo akurat skończyło mi się moje masło do ciała :) , mogłam wypróbować coś na co zapewne sama bym się nigdy nie skusiła.


Migdałowy peeling do ciała- pojemność 225 ml, cena jest mi nieznana.  Miałam farta bo akurat kończył mi się peeling z Alterry,od razu przeszłam do używania tego produktu. Galaretowata konsystencja ze średnimi drobinkami, zapewnia lekkie ścieranie, ale po peelingu Alterry to było mega ścieranie :) Mało wydajny,  użyłam go raptem z cztery może pięć razy, a starczy mi jeszcze na raz i to raczej nie na całe ciało. Zapach tak jak przy balsamie nie  pozostaje na ciele długo. Zostawia skórę miękką, nie wysuszoną.  Zauważyłam, że przy tych resztkach, które mi pozostały, zapach zaczął się zmieniać na bardzo nie przyjemny i nie wynika to raczej z przeterminowania bo ważny jest do 2014 roku.  Cieszę się, że mogłam poużywać tego kosmetyku jednak sama nie zdecyduje się na jego kupienie.


A Wy używałyście tych produktów, jak odpowiadał Wam zapach i jak się u Was sprawiły ?

Pozdrawiam

Ulis :*

czwartek, 29 listopada 2012

OOOO widzę denko

>
Ahoj!

  Dziś przychodzę do Was z pustymi opakowaniami po zużytych przeze mnie kosmetykach. Trochę się tego w listopadzie nazbierało.  Ja należę do osób, które  w momencie kiedy coś mi się kończy idę do sklepu i kupuję nowe. Nie lubię kiedy coś leży i  czeka, aż skończę  konkretny produkt, strasznie mnie kusi, żeby otworzyć i zacząć używać nowości, a  "starocie" odstawić.  
W listopadzie  starałam się nie kupować niepotrzebności, a kończyć to co mam.  I tak, rzeczy zużyte to:



1. Krem pod oczy L'Oreal.-  dostałam go od siostry, nie używałam zbyt długo. Chyba dobrze, że szybko się mi skończył, wydaje mi się, że to od niego straszliwie łzawiły mi oczy. Nie mniej przyjemnie nawilżał. - nie kupię ponownie.

2. Krem rewitalizujący z Naturalnego Piękna- przyjemnie nawilżał i wygładzał moją cerę. Skóra stawała się przyjemna w dotyku.Lekko matowił skórę- powinnam kupić pełnowymiarowy produkt

3. Krem z morskim kolagenem z Naturalnego Piękna- podobnie jak krem rewitalizujący również wygładzał i nawilżał, natomiast ten również sprawiał, że skóra lekko się świeciła- mimo to chyba kupię pełnowymiarowy produkt.



4. Hydrolat różany- mój ulubieniec, nie będę się na jego temat rozpisywać, zwyczajnie odsyłam Was do -RECENZJA- zdecydowanie kupię ponownie

5.  Alterra, Peeling do ciała "Żórawina i figa"- tu również zbytnio rozpisywać się nie będę odsyłam do recenzji :) - czy kupię? raczej nie.

6. Żel pod prysznic Soraya- bogactwo miodu- do kupna tego żelu namówił mnie mój Ukochany " kojarzy mi się z czasami z akademika, pięknie pachnie- kup" - no to kupiłam. Rzeczywiście pięknie pachnie, lekka kemowa konsystencja, dobrze się pieni,  po zastosowaniu zapach nie utrzymuje się zbyt długo, produkt bardzo wydajny. Jeśli chodzi o to, czy kupię go ponownie, nie wiem, żale pod prysznic to coś co uwielbiam zmieniać, wybierać co ładniejsze zapachy. Jest ich taki wybór, że trzeba próbować wszystkiego. 





W tym miesiącu  zużyłam kilka próbek : Biovax serum wzmacniające witamina A+E- oleista konsystencja, taka mała próbka, że nie zauważyłam niczego nadzwyczajnego po jednym zastosowaniu  chyba wolę robić sobie sama serum więc raczej nie kupię pełnowymiarowego produktu. 
Kolejną próbką jest  Vichy Normaderm - krem szybko się wchłaniał, próbka starczyła mi na trzy użycia,  stosowałam go na noc i przy dwóch użyciach  lekko mrowił, szczypał mnie w twarz, nie było zaczerwień, a lekkie pieczenie.  Bardzo podobał mi się efekt wygładzenia- myślę o zakupię tego produktu. 
Ostatnią próbką jaką zużyłam była Ziaja- kuracja dermatologiczna- profilaktyka zmarszczek- ta saszetka również starczyła mi na trzy użycia. Stosowałam go rano. Taki tam krem, co zdążyłam zauważyć to to, że szybko się wchłania.  Niczego nadzwyczajnego nie zaobserwowałam.


Produkty prawie zużyte to podkład Miss Sporty oraz tusz do rzęs Dera Vio. Tuszu na 100% nie polecam, nie kupiłam go sobie sama, dostałam go od siostry i już wiem dlaczego chciała się go pozbyć, straszliwie się rozmazuje, nie da się nim wytuszować rzęs tak, ażeby nie pomazać się dookoła. Co do podkładu hmm kupiłam go rok temu  :) tak jest rok temu, przeterminował mi się zanim zużyłam go całkowicie, kupiłam go jedynie po to, aby zabezpieczyć cerę przed mrozami. Był całkiem spoko jak na taką taniość, pomimo to nie kupię go ponownie.




Postaram się teraz wrzucać coś relatywnie często, ostatnimi czasy troszeczkę choruję stąd moja niedyspozycja i rzedkie odwiedzanie czegokolwiek już mi lepiej więc nadrabiam zaległości.


A jak tam u Was z "wykończeniami" jest coś, co sięgnęło już dna, a kupicie na pewno ?



Pozdrawiam

Ulis :*

poniedziałek, 26 listopada 2012

Torebkomania

Ahoj!

Dziś całkowicie niekosmetycznie, ale nadal w temacie zachcianki.  

   Kilka dni temu zobaczyłam na YouTube filmik dziewczyny robiącej torebkę. Pomyślałam "kurczę, ja też tak chcę". I tak o to zrodziła się moja kolejna zachcianka. 

  

                                            
    Warto wspomnieć, że już w dzieciństwie uszyłam swoją pierwszą torebkę bez użycia maszyny do szycia - efekt był jaki był, nosiłam ją raczej w domu. Oczywiście wraz siostrami szyłyśmy masę ubranek dla naszych lalek barbie- fajna sprawa, nasze lalki miały więcej ubrań niż my.  



   Jednakże w weekend mogłam sprawdzić, czy jeszcze coś mi z tych zdolności krawieckich zostało.  Usiadłam do maszyny do szycia i z pomocą  mamy mojego Ukochanego uszyłam torebkę, która jak na pierwszy poważny raz wyszła znakomicie. Jestem z niej tak zadowolona, efekt przeszedł moje najszczersze oczekiwania. Torebce brakuje jeszcze zapięć, ale już spieszę, ażeby pochwalić się moim małym sukcesem.





   


   Widać mankamenty i braki w sztuce, ale cieszę się jak małe dziecko. Zapewne niedługo uszyję sobie jeszcze kilka sztuk, mogę teraz wymyślać, kształty, bawić się wzorami. Chcę swoją maszynę do szycia! Torba mieści A4, jest bardzo pojemna, można ją nosić w ręce, albo na ramieniu. Chciałam wstawić więcej ćwieków, ale taki efekt mnie zadowolił.


   Ciężko mi się ją fotografowało, nie miał mi kto zrobić zdjęcia kiedy trzymam ją na ramieniu, zdjecia są jakie są, być może niedługo wrzucę lepsze.

Jak Wam się podoba? 

Pozdrawiam Ulis :*

piątek, 23 listopada 2012

Alterra - peeling do ciała żurawina i figa

Ahoj!

  Zdaję sobie sprawę, ze kosmetyki Alterry są Wam doskonale znane. Ja zaczęłam je używać od niedawna. Właściwie peeling, o którym będę dziś mówić był moim pierwszym kosmetykiem tej marki.


Od czego zacznę ? Od opisu producenta.

Łagodny peeling pod prysznic z wartościowym wyciągiem z figi i nasionami żurawiny, które złuszczają obumarłe komórki naskórka. Zawiera delikatne roślinne substancje myjące. Olejek jojoba nadaje skórze gładkości, a gliceryna długotrwale nawilża. Owocowy, lekki zapach rozpieści każde zmysły. Nie zawiera syntetycznych barwników, substancji konserwujących i zapachowych. Bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych. Produkt wegański. Nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. Posiada certyfikat BDIH


Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin Coco Glucoside, Xanthan, Gum, Glyceryl Oleate, Silicia, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum, Vaccinium Macarpon Fruit Extract, Lithospermum Erythrorhizon Root Extract, Tics Carica Fruit Extract Dispodium Cocoyl Glutamate, Linalool, Sodium Citrate, Citric Acid, Limonene, Geraniol


A teraz mój opis.  

  Fajnie, że peeling naturalny, wegański.  Konsystencja żelu z widocznymi ziarenkami figowymi, podoba mi się zapach. Jak dla mnie bardzo słaby peeling, taki delikatny żel z lekko wyczuwalnym ziarnem. Właściwie można go używać jako żalu pod prysznic, bo z peelingu to on chyba ma tylko nazwę. Ścieranie jest bardzo znikome. Na jego korzyść na pewno oddziaływuje to, że jest stosunkowo tani bo za   200ml płacimy niespełna 10zł. Jak dla mnie mało wydajny, niesamowicie szybko mi się skończył.  Nie wysusza skóry.  Uczulenia nie zauważyłam. Warto wspomnieć o dość wygodnym opakowaniu, bez problemu możemy wydobyć taką ilość produktu jaką chcemy, nic się nie zmarnuje.



Podsumowując, jeżeli ktoś szuka czegoś  z niewielkim ścieraniem, taniego, bardziej żelu pod prysznic niż peelingu to produkt dla niego. 



Używałyście go? Jakie peelingi są Waszymi faworytami?


Pozdrawiam Ulis :*

czwartek, 22 listopada 2012

Rossmannowe szaleństwo

Ahoj! 


        Czy Wy tak jak i ja również odwiedziłyście dziś Rossmanna, albo w najbliższych dniach zamierzacie tam powędrować? Ja bardzo ucieszyłam się z tej 40% zniżki, dlaczego? To chyba pytanie retoryczne :) a dlatego, że właśnie skończyła mi się większość kosmetycznych rzeczy, większość czyt. podkład i tusz :) hihi.  


       Spodziewałam się dzikich tłumów i można powiedzieć że takie były. Chociaż kiedy przyszłam, ani jedna osoba niestała przy kosmetycznych komodach, także swobodnie mogłam powrzucać to co chciałam do kosza. Później było troszeczkę gorzej.


     


 Niestety nie udało mi się dos
tać podkładu, który chciałam. Polowałam na MaxFactor 3 in 1. Zostały same ciemne kolory, a ja raczej bladziuchna jestem. Pomimo tego wróciłam z niezłymi łupami, zd
ecydowałam, że powstrzymam się od kupowania kolejnej szminki, cieni etc. I zamiast prawie 130 zł może trochę więcej wydałam około 80 zł.W moim koszyku oczywiście znalazł się podkład MaxFactor Colour Adapt, tusz do
rzęs Maybelline Cat Eyes, dwa korektory do twarzy 1. Lovely Magic Pen oraz 2. Miss Sporty, kredka do powiek Miss Sporty kolor brązowy, żelowy tusz do rzęs Miss Sporty do tego dorzuciłam jeszcze szampon. 

     

   Póki co użyłam jedynie podkładu, który według mnie za swoje 50zł w normalnej cenie nie robi nic nadzwyczajnego. Fakt faktem, ja wielkiego krycia nie potrzebuje. Podkład ten delikatnie matowi cerę, dobrze się rozprowadza- ma lekko kremową konsystencję,skóra jest gładka, unikamy przy nim efektu maski. Wzięłam lekko za ciemny odcień, ale tego nie widać więc to niewątpliwy plus. Zobaczymy jak będzie sprawował się w późniejszym czasie np. z korektorem.  

   Reszta produktów zakupionych przeze mnie jest Wam pewnie dobrze znana. 
Dziś wybieram się na koncert więc będzie okazja do sprawdzenia ich w ekstremalnych warunkach. 





   Pochwalcie się swoim kosmetykami, które zakupiłyście na przecenie :) Upolowałyście to co chciałyście? Ja zapewne do 28 listopada w Rossmannie pojawię się jeszcze nie jeden raz.

Pozdrawiam Ulis :*