Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2013

Popiół wulkaniczny

Ahoj!

Mam nadzieję, że przez te zastoje na blogu nie straciłam całkowicie zapału do pisania. Z czym przychodzę do Was dzisiaj? Z kolejną recenzją, jak dla mnie świetnego produktu. Jeżeli lubicie dobre ścieranie i  peelingi to post jest dla Was. Wspominałam już o nim, przy Pielęgnacji mojej cery. Dziś zapraszam do nieco dłużej lektury, bo zdecydowanie warto dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego produktu.



Informacje, które możecie znaleźć w sieci : 

Popiół wulkaniczny składa się z bardzo drobnych, delikatnych fragmentów skał i minerałów, mniejszych niż 2mm. Pochodzą one z erupcji wulkanów. Popiół wulkaniczny to stały produkt wybuchu wulkanu, utworzony z rozpylonej lawy i skał wyrwanych z podłoża. Silnie peelingujący, ścierający produkt, zalecany w ilości 2 do 20%, jaką dodajemy np. do masła, kremu, bazy żelowej.


Popiół wulkaniczny nie rozpuszcza się w wodzie, przewodzi prąd, szczególnie gdy jest wilgotny. Popiół wulkaniczny ma lekki zapach siarki.

Co sprawia, że  tak go uwielbiam:

- sama decyduje o sile ścierania,
- jest bardzo wydajny, wystarczy go bardzo niewiele do  złuszczenia skóry na twarzy i dekolcie,
- skóra po użyciu peelingu jest gładka, miękka,
- odnoszę wrażenie, że pory pawie całkowicie się oczyszczają ( pewnie takie złudzenie), ale  na prawdę widzę różnicę przed i po,
- zdecydowanie poprawia wygląd cery,
- kosmetyk naturalny- co dla niektórych jest ogromnym atutem.
wygląda jak piasek, prawda ?

Podobnie też jest w przypadku, gdy używamy popiołu na resztę ciała, fakt faktem  ścieranie jest mniej odczuwalne, ale produkt i tak robi swoje. 

Zdecydowanie mogę produkt polecić, jeżeli już go używałyście napiszcie mi koniecznie jakie są Wasze wrażenia.

Pozdrawiam
Uls :*

sobota, 12 stycznia 2013

Alterra- szampon Biotyna i Kofeina

Ahoj!


Ostatnio też wrzuciłam coś z Alterry więc idąc tym śladem, dziś przedstawiam Wam recenzję szamponu tejże marki.

Jakiś czas temu pisałam, że zaczęły mi wypadać włosy więc jako dodatek do moich ukochanych tabletek,  zakupiłam sobie szampon. Pech chciał, że zaraz po zakupieniu produktu, na jednym z blogów przeczytałam mało pochlebną  opinię na temat tego szamponu, jeśli Was interesuje jak sprawdził się u mnie zapraszam do krótkiej lektury.

Alterra szampon Biotyna i Kofeina Osłabione i Przerzedzające się włosy. Energia i rewitalizująca pielęgnacja. Nie zawiera sylikonów.

Od producenta :
Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji szamponu kofeinowego Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości - wartościowa kompozycja substancji czynnych z prowitaminą B5 i biotyną pielęgnuje i wzmacnia włosy, które stają się sprężyste i piękne. Pobudzające kofeina i nasiona guarany zapewniają dodatkową dawkę witalności i gęstości - od nasady aż po same końce. Włosy sprawiają wrażenie wyraźnie bardziej wytrzymałych.

Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywnie myjące z surowców roślinnych,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.


Moja opinia:




200ml za około 9 zł. Lekka kremowa konsystencja, o raczej neutralnym zapachu.  Co robi szampon? Trochę myje, ale  trzeba go bardzo, bardzo dużo  nałożyć, bo słabo się pieni. Po spłukaniu produktu z włosów, odnoszę wrażenie, że moje włosy są jak "siano",  straszliwie się plączą, czego  akurat nie lubię.   Mój chłopak stwierdził, że moje włosy są jakieś takie przyklapnięte, od kiedy używam tego szamponu.  Trochę mnie swędzi skóra głowy i  dostałam łupieżu.  W sumie, krótko mówiąc jestem z tego szamponu niezadowolona i nie polecam.  





Mnie ten szampon nie przekonuje i nie kupię go ponownie. 






Pozdrawiam 
Ulis :*

piątek, 11 stycznia 2013

Alterra- żel pod prysznic "kwiat pomarańczy i bambus"

Ahoj!


  Dziś  przedstawiam Wam szybką  recenzję produktu firmy Alterra. Dobrze wszystkim znanej marce. Mowa tu o żelu pod prysznic

Skład: Aqua, Alcohol*, Glycerin, Coco-Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Xanthan Gum, Sodium Coco-Sulfate, Bambus Arundinacea Extract*, Citrus Aurantium Amara Flower Distillate*, Aloe Brbadiensis Gel*, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citral**

* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils. 


Produkt wegański.

Niestety nie jestem Wam w stanie przytoczyć zapewnień i obietnic producenta, ponieważ cała naklejka mi zeszła od wody.  

Moja opinia:

250ml  żelu za około 8 zł. Konsystencja- według mnie galaretowata, przeźroczysta.  Pieni się średnio i jak dla mnie jest mało wydajny. Szybko mi się kończy. Co warto wspomnieć to zapach, który jak dla mnie drażniący nie jest, ale niektórzy mogą stwierdzić, że jest zbyt cytrusowy. Pięknie pachnie świeżo obraną pomarańczą, zapach nie utrzymuje się długo na skórze, jest orzeźwiający. Wydaje mi się, że fajnie sprawdziłby się w upalne dni. Sam żel nie wysusza, ale też jakoś szczególnie nie nawilża.

A jaki jest Wasz stosunek do tego kosmetyku, używałyście? Używacie kosmetyków Alterry?

Pozdraiwm Ulis :*

wtorek, 11 grudnia 2012

Isana- krem do rąk kwiat pomarańczy

Ahoj!

Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją. Tym razem nie czego innego, a  kremu do rąk. Jestem pewna, że jest on Wam dobrze znany jeśli nie z własnego doświadczenia, to z wpisów innych blogerek.

Warto na samym początku podkreślić, że od zawsze podchodziłam sceptycznie do marki Isana, nie wiem dlaczego. Zapewne sądziłam, że za tak niewielkie pieniądze nie można otrzymać czegoś dobrego. Tym bardziej, że Isana jest firmą dostępną jedynie w Rossmannie i są to produkty robione specjalnie do tego sklepu. Nie potrzebne te uprzedzenia. Uczę się, że nie wszystko co produkowane dla konkretnego sklepu jest złe.

Zdaniem producenta jest to krem:
o świeżym zapachu pomarańczy i kwiatu pomarańczy został opracowany specjalnie do pielęgnacji suchej skóry dłoni. Bogata formuła pielęgnująca  z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną intensywnie rozpieszcza dłonie. Dopełnieniem kompozycji pielęgnującej jest wysokowartościowy olej z pestek moreli. Krem do rąk łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze klejącej się warstewki bez olejów mineralnych, bez silikonów, bez parabenów.

Moje zdanie :

Krem do rąk Isana o zapachu kwiatu pomarańczy może nie  powala niczym wspaniałym, ale  na moje potrzeby jest wystarczający. Kupiłam go za 3, 45 zł w promocji w Rossmanie. 100ml więc w sumie taka tradycyjna pojemność. Zapach- jak dla mnie piękny, nie drażni mnie, a wręcz zachęca do korzystania z produktu. Krem ma konsystencje  dość rzadką,  ale na tyle gęstą, że relatywnie szybko się wchłania. Co mnie drażni, a czego nie lubię w tego typu kosmetykach to to, że pozostawia na dłoniach taką powłoczkę, która przy okazji mycia dłoni spływa i konieczna jest kolejna aplikacja produktu. Jeśli  chodzi o wydajność, to posiadam go około 3 tyg i przy dość częstym używaniu, jest już na wykończeniu. Mimo wszytko sprawia , że skóra jest miękka i gładka- aż chce się dotykać :D



Podsumowując, tani, dość duży krem, szybko wchłaniający się, ale pozostawiający film na dłoniach,średnio wydajny z ciekawym zapachem. Zachęcam do kupna- nie krzywdzi, pozostawia gładką skórę dłoni.

Używałyście ? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Pozdrawiam
Ulis :*

czwartek, 6 grudnia 2012

Rival de Loop- Getonter Augen- Roller

Ahoj!


 Dziś przedstawiam Wam produkt, który okazał się hmm złym wyborem. A mowa tu o Rollonie z Rival.


Opis producenta :



Kofeinowy roll - on pod oczy z korektorem. Produkt wygładza i rozświetla skórę wokół oczy a dodany korektor maskuje cienie i obrzęki. 



Skład: Aqua, Sesamum seed oil, Glycerin, Ethylhexyl Isonanoate, Simmondsia chinensis seed oill, Methyl glucose sesquisterate, talc, tocopheryl acetate, aloe barbadensis leaf juice, Phenoxyethanol, Butylene glycol, Panthenol, Aesculus hippocastanum seed extract, Magnesium aluminum silicate, Xantum gum, Potassium sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric acid, Caffeine, Magnesium aspirate, Zinc gluconate, Lecithin, Ascorbit palmitate, Glyceryl stearate, Pantolactone, Glyceryl oleate, Copper gluconate, Sodium benzoate, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891.



   I co by tu na jego temat powiedzieć? Na pewno to, że  ani nie rozświetla, ani nie maskuje cieni.  15 ml produktu dla którego trzeba znaleźć inne zastosowanie, ponieważ  zapewnienia producenta  pozostają zapewnieniami. 


     Kupiłam go na początku wakacji, po promocyjnej cenie 7 zł - chciałam czegoś co nawilży okolice oczu, zakryje cienie. Kosmetyk ma konsystencję lekkiego mleczka w kolorze jasnego podkładu. Produkt rzeczywiście chłodzi, ale tylko przy nałożeniu , a to za sprawą  metalowej kulki, która rozprowadza produkt. Kosmetyk  nie wydobywa się równomiernie, po samym  wydobyciu go z opakowania produkt należy jeszcze  dobrze wklepać w skórę, bez tego ani rusz.  Co więcej ten niewypał należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy, czyli musiałabym wyrzucić prawie całą buteleczkę.  Póki co  jedynym zastosowaniem jakie znalazłam jest to, że idealnie sprawdza się jako baza pod cienie do powiek i chyba do tego mogę ten rollon polecić.  Tyle z jego zalet. Nie kupię tego produktu ponownie choćby był i za 3 zł.



Używałyście go, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?



Pozdrawiam 


Ulis :*

sobota, 1 grudnia 2012

Sweet Secret- Farmona

Ahoj!


Dziś przedstawiam Wam dwa produkty, które otrzymałam od siostry nieco ponad miesiąc  temu z okazji moich urodzin :).  Jest to zestaw : Balsam do ciała oraz Peeling  z serii Sweet Secret - śródziemnomorska bombonierka Słodkie trufle i migdały.



Możecie się śmiać, ale to moje pierwsze kosmetyki z Fermony.  Zacznę od balsamu.







Migdałowy balsam do ciała -pojemność 225ml cena jest mi nieznana.  Szczerze nie mam pojęcia na ile standardowo wystarcza balsam przy codziennym użytkowaniu, ale te 225 ml  zapewne niedługo mi się skończy. Produkt w wygodnym opakowaniu, szata graficzna- mnóstwo trufli, czyli coś dla fanów słodyczy   ( dla mnie), ale do rzeczy. Lekka kremowa konsystencja, szybko się wchłania, irytują mnie te czarne drobinki w środku które trzeba wmasowywać trochę dłużej, ażeby znikły, jeśli tego nie zrobisz masz czarne kropki na ciele. Średnio nawilża, po  posmarowaniu się nim wieczorem, rano miałam już suchą skórę. Niemniej kilka godzin po posmarowaniu skóra nadal jest miękka i gładka.  Zapach- słodki, pachnie jak makowiec na święta, jeśli ktoś nie lubi słodkich zapachów to kosmetyk nie jest dla niego, według mnie  aromat idealnie wpasowuje się w taką porę roku,  całe szczęście nie utrzymuje się długo na skórze, bo chyba byłoby mi niedobrze.  Produkt średni,  nie kupię go. Jednak doceniam gest siostry, bo akurat skończyło mi się moje masło do ciała :) , mogłam wypróbować coś na co zapewne sama bym się nigdy nie skusiła.


Migdałowy peeling do ciała- pojemność 225 ml, cena jest mi nieznana.  Miałam farta bo akurat kończył mi się peeling z Alterry,od razu przeszłam do używania tego produktu. Galaretowata konsystencja ze średnimi drobinkami, zapewnia lekkie ścieranie, ale po peelingu Alterry to było mega ścieranie :) Mało wydajny,  użyłam go raptem z cztery może pięć razy, a starczy mi jeszcze na raz i to raczej nie na całe ciało. Zapach tak jak przy balsamie nie  pozostaje na ciele długo. Zostawia skórę miękką, nie wysuszoną.  Zauważyłam, że przy tych resztkach, które mi pozostały, zapach zaczął się zmieniać na bardzo nie przyjemny i nie wynika to raczej z przeterminowania bo ważny jest do 2014 roku.  Cieszę się, że mogłam poużywać tego kosmetyku jednak sama nie zdecyduje się na jego kupienie.


A Wy używałyście tych produktów, jak odpowiadał Wam zapach i jak się u Was sprawiły ?

Pozdrawiam

Ulis :*

piątek, 23 listopada 2012

Alterra - peeling do ciała żurawina i figa

Ahoj!

  Zdaję sobie sprawę, ze kosmetyki Alterry są Wam doskonale znane. Ja zaczęłam je używać od niedawna. Właściwie peeling, o którym będę dziś mówić był moim pierwszym kosmetykiem tej marki.


Od czego zacznę ? Od opisu producenta.

Łagodny peeling pod prysznic z wartościowym wyciągiem z figi i nasionami żurawiny, które złuszczają obumarłe komórki naskórka. Zawiera delikatne roślinne substancje myjące. Olejek jojoba nadaje skórze gładkości, a gliceryna długotrwale nawilża. Owocowy, lekki zapach rozpieści każde zmysły. Nie zawiera syntetycznych barwników, substancji konserwujących i zapachowych. Bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych. Produkt wegański. Nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. Posiada certyfikat BDIH


Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin Coco Glucoside, Xanthan, Gum, Glyceryl Oleate, Silicia, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum, Vaccinium Macarpon Fruit Extract, Lithospermum Erythrorhizon Root Extract, Tics Carica Fruit Extract Dispodium Cocoyl Glutamate, Linalool, Sodium Citrate, Citric Acid, Limonene, Geraniol


A teraz mój opis.  

  Fajnie, że peeling naturalny, wegański.  Konsystencja żelu z widocznymi ziarenkami figowymi, podoba mi się zapach. Jak dla mnie bardzo słaby peeling, taki delikatny żel z lekko wyczuwalnym ziarnem. Właściwie można go używać jako żalu pod prysznic, bo z peelingu to on chyba ma tylko nazwę. Ścieranie jest bardzo znikome. Na jego korzyść na pewno oddziaływuje to, że jest stosunkowo tani bo za   200ml płacimy niespełna 10zł. Jak dla mnie mało wydajny, niesamowicie szybko mi się skończył.  Nie wysusza skóry.  Uczulenia nie zauważyłam. Warto wspomnieć o dość wygodnym opakowaniu, bez problemu możemy wydobyć taką ilość produktu jaką chcemy, nic się nie zmarnuje.



Podsumowując, jeżeli ktoś szuka czegoś  z niewielkim ścieraniem, taniego, bardziej żelu pod prysznic niż peelingu to produkt dla niego. 



Używałyście go? Jakie peelingi są Waszymi faworytami?


Pozdrawiam Ulis :*

poniedziałek, 12 listopada 2012

Depilacja woskiem/ GABBI

Ahoj!
    Dziś mniej kolorowo. Pragnę Wam pokazać swój zestaw do depilacji woskiem, czyli moją kolejną zachciankę. Ale po kolei.
    Ja jako bardzo niezdecydowana osoba, szukająca szczęścia gdzie się da, wypróbowałam wiele sposobów depilacji, chyba wszystkie mi znane, oprócz laserowego usuwania, ale to również rozmyślam. Począwszy od maszynki, po depilator, czy kremy. Po dłuższych przemyśleniach moim faworytem okazał się wosk. Na początku wakacji,(chyba w czerwcu) postanowiłam zakupić sobie zestaw do wosku tzw "wosk w rolce". Swoją partię zamówiłam przez allegro. I jakież było moje zdziwienie oraz smutek kiedy otrzymałam produkt uszkodzony. Po konsultacji ze sprzedawcą, zgodził mi się wymienić, wymienił mi jednak podgrzewacz ( bo to podgrzewacz był uszkodzony)na inny model, podobno lepszy.


 
   I tak o to stałam się posiadaczką podgrzewacza marki Erbel model GABBI, wyprodukowanego we Włoszech. Swój zestaw kupiłam za 59,50 zł ( nie licząc przesyłki).

Co wchodziło w skład paczki:
1. Podgrzewacz GABB- 110-240V, podgrzewacz posiada trzy płytki nagrzewające, lampkę kontrolną, oraz wejście na kabel. Po podłączeniu do prądu, należy poczekać około 30 minut zanim wosk się nagrzeje. 

2. Wkłady z woskiem- sztuk trzy. Ponoć wszystkie woski są takie same, bez względy na nazwę, ja mam aloesowy wosk i jeszcze jakieś 2 różowe.Dodatkowo jeden ma węższy "rolon", do używania mniejszych pasków. W skład wosku wchodzą:Glyceryl Rosinate, Paraffinum Liquidum, Cera Microcristallina, Titanium Dioxide.

 3. Paski do wosku. 100 dużych i 100 małych. Wykonane są z bawełny, albo fizaliny.
     Włosy do depilacji woskiem, powinny mieć około pół centymetra długości. Wosk smarujemy w miejsce gdzie chcemy usunąć włoski, przyklejamy plaster, przyciskamy, a następnie SZYBKO ciągniemy "pod włos". Mnie osobiści najlepiej depiluje się małymi paskami, z dużymi mam kłopot, gdyż wyrywa się mniej włosków. Po depilacji przemywam skórę olejkiem.



    Fajna zabawa : ) Niemniej porównując depilację woskiem, a depilatorem, wybieram wosk. Mam wrażenie, ze mniej boli. Należy pamiętać, ze skóra po takiej depilacji będzie podrażniona. Po moim pierwszym woskowaniu moje nogi wyglądały okropnie. A robiłam to latem. Może warto to wypróbować teraz, kiedy nie chodzi się już z gołymi nogami na podwórko. Wiadomo, że po depilacji, włoski odrastają słabsze. No i najważniejsze znikają na dłużej, niż po goleniu zwykłą maszynką.

 A Wy jaki rodzaj depilacji preferujecie, używanie wosku?

Pozdrawiam Ulis

piątek, 9 listopada 2012

Hydrolat różany

Ahoj!
  Miałam dziś wstawić codzienną pielęgnację mojej cery, ale postanowiłam w pierwszej kolejności zrecenzować Wam produkty, które używam.
 Dziś przychodzę do Was z moim ukochanym hydrolatem różanym, który  w moim przypadku ma wielorakie zastosowanie. 





Może zacznijmy od tego, czym jest hydrolat.



Jak podaj strona zrobsobiekrem:

''Hydrolat jest to produkt otrzymywany przy destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. Przy tego rodzaju destylacji otrzymuje się olejek eteryczny i wodę podestylacyjną. Woda taka zawiera cenne substancje roślinne rozpuszczalne w wodzie oraz śladowe (0.02% - 0.5%) ilości olejku.''


   Hydrolat różany jak sama nazwa wskazuje powstaje z  destylacji kwiatów róży, czy jej płatków.  Jest bezbarwną cieczą o silnym charakterystycznym dla róży zapachu, natomiast po przetarciu nim  cery szybko się ulatnia i jest niewyczuwalny.

    Za co go kocham?  Za to, że nie podrażnia mojej cery, przecieram nim nawet oczy ( nie szczypie), po przetarciu buzi nie ma mowy o czerwonych śladach. Jest bardzo delikatny, dokładnie oczyszcza moją cerę, lekko nawilża, skóra jest rozświetlona i gładka.


    Do czego go stosuje? Przede wszystkim jako tonik i płyn micelarny- jest najlepszy ze wszystkich toników, które kiedykolwiek stosowałam i nie zamienię na żaden inny. Za butelkę 100 ml zapłaciłam niespełna 8zł, ale wiem, że można kupić taniej i w większej ilości.  Co jeszcze charakterystycznego, a to, że dodaję go do wszystkiego (powiedzmy), jak robię serum, maseczkę, jakiś wzbogacony tonik. Jest bardzo uniwersalny.


   To mój ulubiony produkt do pielęgnacji cery, szczerze polecam, nie zawiedziecie się. Póki co nie stosowałam innych hydrolatów ponieważ ten mi w pełni odpowiada. Polecam, polecam, polecam- po tysiąckroć. Dodam jeszcze, że moja siostra  po jednym użyciu produktu też się w nim zakochała. Warto nadmienić, że ma cerę dość problematyczną, a nie dostała od tego uczulenia, czy jakiejkolwiek wysypki.



Pozdrawiam Ulis


wtorek, 6 listopada 2012

Efektima- Push Up- Cure

     Na pierwszy ogień mojego blogowania idzie '' Intensywne serum modelujące biust''. Kupiłam go w Rossmann-ie za około 25 zł za 150ml. Nie tak źle. Na półce stało mnóstwo tego typu produktów, co mnie skusiło do zakupu, akurat tego produktu?- z pewnością cena ( choć były produkty tańsze), fakt iż producent zapewnia nas, że kosmetyk jest hipoalergiczny oraz pięknie podniesione piersi,pokazane na opakowaniu, którego już dawno nie posiadam.
   Produkt przychodzi do nas w opakowaniu, które biorąc wielkość produktu, nie oszukuje nas tym,że w środku znajdziemy coś wielkiego. Wielkość opakowania oddaje wielkość produktu - krótko mówiąc. w środku znajduje się ulotka- o ile dobrze pamiętam, ze wskazówkami jak stosować preparat. Serum ma konsystencję mleczka, które z łatwością można wydobyć za pomocą pompki. Sam produkt jak dla mnie jest bezzapachowy może lekko odczuwa się kwaskowaty aromat, ale nie utrzymuje się on na skórze, jest prawie nie wyczuwalny. Według mnie jest bardzo wydajny, przy dość regularnym stosowaniu ( raz dziennie) - dwie pompki ( po jednej na jedną pierś oraz dekolt)produkt mam do dziś, a kupiłam go chyba w lipcu. Korzyścią zdecydowanie jest to, że produkt szybko się wchłania. I co tu dużo mówić, według mnie kosmetyk dobrze nawilża piersi, mam wrażenie że piersi są jakby pełniejsze, ładnie wymodelowane, skóra rzeczywiście jest elastyczna.Uważam, że to jeden z tego typu kosmetyków, który rzeczywiście działa. Codzienna pielęgnacja tym kosmetykiem to przyjemność.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Polydecene, Butylene Glycol, Kigelia Africana, Glycerin, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Isononyl Isononanoate, Soluble Collagen, Hydrolised Elastin, Cetearyl Alcohol and Cocoglucoside, Polisilicone-11 and Aqua and Laureth-12 and Phenoxyethanol and Ethylhexylglycerin, Glyceryl Polymethacrylate, Rahnella, Soy Protein Ferment, PEG-8-Palmitoyl Oligopeptide, Hydroxyethyl Taurate Copolymer and Isohexadecane and Polysorbate 60, DMDM Hydrantoin, Tocopheryl Acetate, Xantan Gum, Parfum/Cinnamyl Alcohol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene/ Methylchloroisothazolinone, Methylisothazolinone
 Zdecydowanie polecam, na pewno kupię produkt ponownie.
 Zdarza mi się dodać kroplę olejku różanego, ażeby dodatkowo polepszyć efekt, ale jest to bardzo rzadko przeze mnie wykonywane.
 Pozdrawiam Ulis