Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2013

szminkowo

Ahoj!

Nie pamiętam, czy kiedyś o tym wspominałam, ale od jakiegoś czasu jestem fanką produktów do ust. Uwielbiam wszelkiego rodzaju szminki, błyszczyki nieco mniej.W każdej torebce mam coś czym szybko mogłabym pomalować usta. Dziś postanowiłam powiększyć swoją "kolekcję" o dwa nowe produkty. Trafiło na markę Essence.  







Pierwszy produkt jest chyba wszystkim dobrze znany jest to błyszczy stay witch me nr 2, spodziewałam się jednak nieco innego odcienia na ustach. Mimo to chętnie będę z niego korzystać. cena to około 9 zł












Drugi produkt to szminka   nr 04 On the Catwalk! zdecydowałam się już na bardziej jesienny kolor.cena około 9 zł. Swoją drogą bardzo ładne kolory pomadek mają w szafie Essence. Jestem ciekawa jak się sprawdzi, jak z trwałością itp.






A Wy kupiłyście coś ostatnimi czasy, jakieś nowości do ust? Szczerze mówiąc ja udałam się do Natury, ażeby  zakupić jeden z nowych kremowych cienie Essence, niestety wszystkie okazały się metaliczno- brokatowe. Postawiłam na usta.

Pozdrawiam Ulis :*

wtorek, 4 grudnia 2012

zakupy, zakupami

Ahoj!

Jak Wam mijają pierwsze dni grudnia ? Ja cieszę się z tego, że spadł śnieg dzięki temu nie widać aż nad to szarych ulic.  Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze słońca :) A co najważniejsze, póki co nie doskwierają nam mrozy więc można swobodnie spacerować, ja  dziś skorzystałam z tego, że mróz nie szczypie mocno w buzię i udałam się na małe zakupy, którymi chcę się z Wami podzielić.
Warto wspomnieć, że większość z tych rzeczy kupiłam ponieważ sprawdziły się u innych blogerek, pozostałe kupiłam, bo akurat "potrzebowałam" . Mam tu też rzeczy, które kupiłam już jakiś czas temu, rzeczy które służą mi już od  tygodnia, a może nawet dwóch.


1.Oczyszczający płyn micelarny Eveline-  kupiłam go już jakiś czas temu i póki co jestem bardzo zadowolona. Dokładnie zmywa tusz do rzęs, a to u mnie podstawa. Kosztował chyba coś około 10 zł- z czystym sumieniem polecam.


2. Vichy Normaderm żel głęboko oczyszczający- uwielbiam ten produkt, kupiłam go jakiś czas temu  w promocji 400 ml w cenie 200 ml za około 32, 80zł i jestem bardzo zadowolona, używam go wspólnie z  moją Miłostką, żel jest dla niego wybawieniem, ponieważ  jego buzia nie jest już tak tłusta.

3.  Serum drenujące Ziaja-  reduktor cellulitu ( patrz bo uwierzę)- postanowiłam jednak kupić taki kosmetyk,  koszt to około 15 zł za  150 ml więc trochę drogo, będę go stosować na uda i pośladki, na resztę ciała zrobię swoje masło i będzie dobrze.  Ktoś powiedział, że przy ćwiczeniach i dobrej diecie ten  kosmetyk   działa- mam zamiar to sprawdzić.

4. Lirene antycellulitowy peeling myjący - do kompletu do serum z ziaji- koszt to 12 zł,  zaczynam ścieranie.

5.Odżywka do paznokci 8w 1 Eveline- cena 10, 50 zł kupiłam bo czytałam sporo pochlebnych opinii, zdaje sobie sprawę, ze i tych negatywnych jest dużo, mam jednak nadzieję, że produkt pomoże mi z moim mega rozdwajającymi się paznokciami. Dziś zaczynam kurację

6. Pomadka Wibo  nr 03, skusiłam się na kolejny odcień, promocja w rossmann, cena 6 zł.  Bardzo, bardzo podoba mi się ten kolor

7. Skośny pędzelek z essence- kupiłam jakiś czas temu,  wstyd, ale jeszcze takiego nie miałam

8 i 9 . Konturówka do ust Lovely oraz kredka do powiek Wibo - ja jednak kupiłam ją z myślą o  konturowaniu ust, ponieważ takiego odcienia szukałam.  wyszperane na promocji w rossmannie


10. Lakier do paznokci Miss Sporty nr 470- piękny morski kolor. - kupiony jeszcze na promocji w Rossmannie


Tyle mi się tego uzbierało.  Posiadacie coś z tej listy? Przymierzacie się do kupna któregoś?


Pozdrawiam Ulis :*

czwartek, 8 listopada 2012

Essence- breaking dawn

     Nie bez powodu swój blog zatytułowałam ''Zachcianka''. Posiadanie roświetlacza z limitowanej edycji firmy Essence powoli stawało się moją obsesją :).    I kiedy Paulina zostawiła mi komentarz z informacją, że  produkt dostępny jest już w drogeriach w Polsce, wiedziałam co będę robić dnia następnego.

     Skoro świt ( bo prawie o 9:00) wyruszyłam do najbliżej mi drogerii Natura, niecierpliwym krokiem  wkroczyłam do sklepu i jakie było moje rozczarowanie, że akurat w tej Naturze  nie ma  ani jednego produktu z tej serii. Wyszłam stamtąd szybkim krokiem i  pomaszerowałam do kolejnego sklepu, który notabene mieści się jakieś 500 metrów od poprzedniego. Wbiegam, znajduję komodę marki Essence, patrzę są produkty z limitowanej edycji  łał !! Podchodzę patrzę, owszem produkty są, ale ani jednego roświetlacza ;/ zmartwiona wychodzę, straciłam nadzieję, że w kolejnej i ostatniej Naturze w mieście znajdę mój upragniony kosmetyk. Kolejną drogerię otwierają około 10:00 ( co ciekawe ta jest oddalona od tej też około 500 m) więc miałam trochę czasu, ażeby nacieszyć się dzisiejszą piękną  pogodą.  Jak tylko zegar wybił 10:00, weszłam do  sklepu. Zrezygnowana bez większego entuzjazmu podchodzę do półki z marką Essence, widzę, że są kosmetyki z   The Twiligh saga, uśmiecham się i niepewnie podbiegam- jeju są rozświetlacze, jaka była moja radość, kiedy zgarnęłam swój upragniony kosmetyk z półki.  Od godziny 10:05 jestem szczęśliwym posiadaczem.




    Rozświetlacz w pięknym złocisty kolorze.Bez brokatowych drobinek, skóra wygląda wygląda jak muśnięta słońcem.
    Nie mogę doczekać się kiedy zrobię pierwszy makijaż przy użyciu tego produkty. Produkt jest dobrze napigmentowany więc nie ma potrzeby używania go bardzo dużo, aby ładnie rozświetlić cerę na buzi. Po za tym większa ilość wyglądała by raczej mało ciekawie.
      Zastanawiam się jaki był zamysł producenta wypuszczając na rynek rozświetlacz inspirowany ''Zmierzchem'', jedyną sensowną odpowiedzią, która przychodzi mi  do głowy to , że po nałożeniu kosmetyku nasz cera będzie promieniować podobnie do skóry jakiegokolwiek wampira z Sagi. Przychodzi mi na myśl scena z pierwszej części sagi, kiedy to Edward staną twarzą w kierunku słońca, a jego cera zaczęła mienić się jak tysiące diamentów.
     Śmiało mogę powiedzieć, że w mojej kosmetyczce zagościł kolejny kolorowy kosmetyk. Mam nadzieję, że dobrze mi posłuży.

 Pozdrawiam Ulis

środa, 7 listopada 2012

naturowe zakupy

           
    Moja historia z kosmetykami kolorowymi jest dość krótka. Pomimo swoich 24 lat, stosunkowo niedawno zaczęłam z nich korzystać. Fakt, faktem swój pierwszy ( mało udany)makijaż wykonałam w wieku 15 lat, nie pamiętam skąd wzięłam swoje pierwsze kosmetyki. Nie udolne to było, bardzo. Nie mniej, w przeciągu tego roku, który pomału dobiega końca, kupiłam więcej kosmetyków niż przez pozostałe 23 lata :) Może to i dobrze. Chyba musiałam do tego dojrzeć, a i wiele osób mówi mi, że nie potrzebuję makijażu bo bez niego wyglądam dobrze, a to chyba rzadkość. Tak więc, rozpoczęłam swoją podróż z cieniami do powiek. Póki co w swojej kosmetyczce posiadałam bezpieczne kolory, berze, róże, jakieś lekkie fiolety- do wczoraj kiedy wybrałam się po rozświetlacz do twarzy, którego nie kupiłam, zaopatrzyłam się za to w dwie kredki, jedną do powiek, drugą do ust, utwardzacz do paznokci oraz cień do powiek w modnym w tym sezonie kolorze - granatowym. Dodatkowo dokupiłam jeden cień, który komuś podaruje.
Marki, które wybrałam to Essence i mySecret.
     Już wiem, że cień do powiek tej firmy jest ciężki w użyciu, należy do typy twardych kosmetyków i wydaje się być słabo napigmentowany, zapłaciłam za niego chyba 6,90 zł. Co prawda kolor na palcu wygląda przepięknie, tak na oku słabo się trzyma, chyba będę musiała go używać z bazą na powieki.
      Co do kredek, konturówka do ust jest bardzo przyjemna, kreśli ładne linie, jak za swoje chyba niespełna 4 zł oceniam ją bardzo dobrze, w ogóle ostatnio mam bzika na punkcie makijażu ust, szukam to nowych pomadek, kredek. Co do kredki przeznaczonej na powieki, ciężko mi cokolwiek powiedzieć, wiem jedynie, ze słabo sprawdza się na cieniu, chyba będę jej używać na gołą powiekę.
Jeśli natomiast chodzi o utwardzacz, póki co pomalowałam nim tylko płytkę paznokcia, przy najbliższej okazji  pokryję nią paznokieć uprzednio pomalowany lakierem, zobaczymy jak się sprawdzi.
Tyle moich wczorajszych zakupów.
 Będę polować na ten rozświetlacz, który pokazała u siebie Megilounge
Póki co nie szukam drogich kosmetyków, chcę obyć się z tymi tańszymi, nauczyć się ich używać i ewentualnie w przyszłości kupić sobie coś droższego.
 Pozdrawiam Ulis